piątek, 17 kwietnia 2015

Nasze Miejsce na Ziemi



Ostatnio jadąc na dwa tygodnie do Polski rozmawialiśmy z M,że to nie był nasz kwartał.

  Prawie trzy miesiące w Anglii ciągnęły się jak nie powiem co,przeplatane atrakcjami chorobowymi.

Teraz możemy się już z tego śmiać,ale w lutym siedząc cały miesiąc w domu z przeziębionym i zakatarzonym L, nie było mi do śmiechu.

Czekaliśmy więc na koniec marca i nasz wyjazd do Polski jak na zbawienie.

Myślę,że jak moglibyśmy to dni odliczalibyśmy ryjąc na ścianie,a tak starczyć musiały nam trzy kalendarze.

Cieszyliśmy się,więc jak małe dzieci. Planowaliśmy co też przez te dni uda nam się zrobić w mieszkaniu.

Z każdym przejechanym kilometrem drogi nasze twarze były bardziej radosne,a w sercu robiło się dziwnie ciepło. 

Wiedzieliśmy,że niebawem wysiądziemy z samochodu i pierwszą rzeczą która zrobimy to weźmiemy głęboki wdech nadmorskiego powietrza.

Następnie przekroczymy próg naszego Miejsca na Ziemi i będzie pięknie.

Nie wiedziałam natomiast,że nawet błahostka  będzie mnie cieszyła jak nigdzie indziej.

Poranny spacer z psem pośród pól, zapach i smak świeżo palonej kawy.
Wiosenny deszcz i  cudowny zapach ziemi mu towarzyszący.

Na koniec plaża,jeszcze pusta i jakże piękna.


Dlatego,choć na razie nie możemy cieszyć się tym na codzień, bo co kilka tygodni trzeba znowu pakować walizki, to i tak jesteśmy Szczęściarzami,bo znaleźliśmy już Nasze Miejsce na Ziemi.

Miejsce do którego tęsknimy, o którym śnimy.

Miejsce,które cierpliwie czeka  na  każdy nas powrót.

Nasz DOM!









Oprócz uśmiechu mojego dziecka tak właśnie wygląda dla mnie szczęście...








Tak piękny był miniony weekend u nas. Pierwsze plażowanie więc za nami.

Cieszyć się takimi widokami będziemy już za sześć tygodni.

Jak wszystko pójdzie po naszej myśli czekać nas będzie tez nowe wyzwanie,ale na razie cicho sza....:)

Ściskam Was bardzo MOCNO życząc cudownego weekendu!

:)