poniedziałek, 24 listopada 2014

Renifer,wiewórka i nowa lampa


Za oknem cały czas szaro i zimno.

Wyjątkiem była sobota, kiedy nawet słońce się pojawiło.Od razu humor człowiek miał lepszy i z domu szybko wychodziło na spacer,aby choć trochę promieni złapać.

Był to jednak odosobniony przypadek,bo dziś niebo ołowiane i jeszcze pada,tak na dokładkę.

To chyba przez taką pogodę wszelkie siły i chęci mnie opuściły.

 Mam nadzieję,że to stan przejściowy, tym bardziej,że już niebawem pierwsze urodziny mojego bloga. Przydałoby się je jakoś fajnie obejść..:)

W tak nieciekawą pogodę umilam sobie czas nie tylko pyszną herbatą,ale również przedmiotami.

I tak drewniany renifer u nas zagościł.lampiony wyciągam i doświetlam się jak tylko mogę.

Potrzebuję światła bez dwóch zdań!














Wędruje tak nasz rogaś. Raz jest na półce,a zaraz potem stoi dumnie na parapecie.





 Oprócz poduszki z wilkiem jest jeszcze z wiewiórką.

W naszym pepco dostępne są jeszcze z sarenką,ale chyba na razie zwierzyńca mi wystarczy.





Od kiedy przyjechaliśmy z Anglii i powieszone zostały ostatnie lampy w salonie i pokoju L zrobiło się bardziej przytulnie. 

Długo szukaliśmy idealnej lampy do salonu. Jak już myśleliśmy, że nie znajdziemy tej jedynej,oczom naszym ukazał się ten druciak.

Nasza miłość od pierwszego wrażenia.







Miłego dnia Kochani!

A Wy jak radzicie sobi z jesienną chandrą?

Ściskam



:)