czwartek, 19 lutego 2015

Polubić swoją przestrzeń



Witajcie!

Mam nadzieję,że zdrowie Wam dopisuje ,a energia wręcz rozsadza!

Ta,ostatnia dopadła mnie po prawie trzech tygodniach przymusowego pobytu w domu.

Po stanach apatii,zmęczenia,rezygnacji teraz przyszła wena do działania!

Wiadomo wirusy panują i nie odpuszczają w tym roku naszego adresu.

Na placu boju jestem ja-Matka Walcząca:)

Trzy tygodnie zamknięcia w Domu na walizkach zrobiło swoje i biegam ostatnio,przestawiam, dekoruję.

Gdy dekoruję wiem, że nie zwariuję!!!!

Ha ha!

Moja nowa złota myśl.

Pole do popisu niewielkie,bo po pierwsze, Dom na walizkach-to nie nasze mieszkanie.

Teraz mieszkamy akurat w nim,ale charakter pracy M, powoduje,że to często się zmienia.

Nie mogę więc nic w nim przywieszać,zmieniać,urządzać po swojemu.

Umeblowane też było,więc jest, jak jest,czyli nie w moim ukochanym stylu,bynajmniej.

Ale,ale od czego są dodatki.

Ostatnio odkryłam w Anglii nasz stary,poczciwy JYSK.

I wyszłam z niego z paroma drobiazgami.







Osłonka  do storczyka to tak na prawdę lampion z uchwytem w kolorze miedzi.

 Żałuję,że nie kupiłam ich więcej,bo fantastycznie prezentowałyby się na naszym tarasie.

Plakat  jest już baaardzo dobrze znany.

W Polsce się na niego nie zdecydowałam,więc tym razem wyszedł ze mną ze sklepu.

Znalazłam miejsce w sypialni i napis wita mnie codziennie po przebudzeniu.




Te piękne lilie to część mojego bukietu,ale nie walentynkowego...

Za wazoniki dla takich maleństw służą mi puste słoiczki po przyprawach.

Mam na zbieraniu ich już lekkiego hopla,ale jak widać przydają się.












Niby nic wielkiego,kilka małych rzeczy, koszt niewielki, a od razu sypialnia wygląda przyjemniej.








Jest i mały Pomocnik...:)






Zdecydowanie jestem zwolennikiem takich zmian,nawet najmniejszych, dzięki którym nawet z dala od 

swojego domu możemy poczuć się dobrze.



Ściskam Was Najmocniej jak potrafię!!!!


:)