wtorek, 17 lutego 2015

Uziemienie i zaproszenie na kawę



Tegoroczny luty zostanie na dłuuuuugo w mojej pamięci,a to za sprawą faktu,

że właśnie rozpoczęłam TRZECI TYDZIEŃ uziemienia z L w domu.

Zawsze byłam raczej domatorką,ale teraz aż mnie nosi,żeby choć nos wyściubić na zewnątrz.

 Pół biedy jak leje i wieje,ale dziś jak na złość piękne słońce.

W minionym tygodniu już z L było lepiej, leki działały,dziecko mniej kaszlało i nawet na spacer udało się wyjść.

Już więc Rodzicielka witała się z gąską,aż z pracy przyszedł M, jakiś taki niewyraźny.

Ta jego przyniesiona niewyraźność lotem błyskawicy przelazła na L i Matka już złudzeń nie miała.

Gąska też w siną dal odeszła. 

Nadszedł kolejny weekend-walentynkowy tym razem z dwoma gorączkującymi mężczyznami. 

Na szczęście M, w niedzielę poczuł się na tyle dobrze,że nowy zapas książeczek,tablic do rysowania i aut zapewnił,aby jakoś udało nam się kolejne dni przetrwać.

Ma teraz L radość wielką,bo codziennie coś nowego otwieramy,czytamy.

Czas jednym słowem szybciej mija.



W tym miejscu chciałabym zaprosić na kawę  każdego z Was! 

Kto żyw!

Kto nie ma w domu żadnej epidemii,pandemii czy pomoru niech wpada do mnie!

Towarzystwo osób pełnoletnich mile widziane:)


Zapewniam: 

-lokal
-kawę
-ciasto

W tym wypadku angielskie pączki.





Moje postanowienie i słaba-silna wola poniosły klęskę, gdy M przyniósł je ze sklepu.

Chociaż w sumie Rodzicielka-też jest TYLKO człowiekiem!








Tym optymistyczny akcentem żegnam się dziś z Wami!

Mam nadzieję,że u Was wszyscy zdrowi!!!!!



Ściskam




:)