piątek, 20 czerwca 2014

Niespieszne, słoneczne poranki


Kolejny, piękny dzień się u nas zapowiada.

Jest tak jak lubię...słońce chowające się co jakiś czas za białe chmury,lekki wiatr dający ochłodę. 
Idealnie jeśli chodzi o wiosnę, (albo już prawie lato) w mieście.

W taką pogodę mamy z L swoje codzienne rytuały.

Najpierw, budzimy się niespiesznie (to raczej ja),bo L już od siódmej rano domaga się wyciągnięcia z łóżeczka.
 Do uszu moich, dobiega wtedy szybkie tuptanie i podnosząc oko widzę roześmianą buźkę z tymi dwunastoma zębami.
 Taką wyspaną i rumianą (czego pewnie o mnie powiedzieć nie można:))

Widzę spod powieki jak próbuje niezdarnie wdrapać się do naszego łóżka.
Jeszce mu to nie wychodzi,więc doskonale wiem,że zaraz usłyszę prośbę o pomoc w tym jakże trudnym jeszcze przedsięwzięciu.

Potem, następuje radość przeogromna i znowu usta się cieszą.

 Mama też jest szczęśliwa bo ma swoje Szczęście tak blisko.

Patrzę wtedy ukradkiem jak bawi się na kołdrze,ogląda swoje stopy,potem szuka matczynych, przygląda się im i  porównuje.

Patrze tak i ciągle mi go mało,jego uśmiechu, pisków, niebieskich oczu.

Patrzę tak i nadziwić się nie mogę, że mam taki Cud,Spełnienie Marzeń Największych ,Moje Własne!


źródło


źródło


źródło


źródło


źródło


źródło


źródło

Szczęście właśnie usnęło, gdy piszę do Was z pyszną kawą w ręku. Jak tylko wstanie wyruszamy na plac zabaw,zaopatrzeni w koc,gdybyśmy nagle mieli ochotę odpocząć na zielonej trawce:)

Cudownego dnia i weekendu Kochani!!!


:)